Plac Św. Katarzyny 8, 87-100 Toruń tel. 56-657-74-86, 56-655-41-56, 535 430 957 metodycy@metodycy.torun.pl

Nasza misja: Kompleksowe wspomaganie szkół, placówek i nauczycieli w realizacji zadań edukacyjnych, opiekuńczych, organizacyjnych i wychowawczych wynikających z ich potrzeb.

Wielu nauczycieli nie odpoczywa podczas wakacji, podejmuje różne prace, nawet fizyczne dla podreperowania swojego budżetu, ale także aby nie tracić lekcji podczas roku szkolnego, za własne pieniądze (nawet jeśli szkolenie jest bezpłatne, to często koszty wynajęcia hotelu są dla wielu pedagogów zaporowe), podejmuje trud  poszerzania wiedzy. O uwagę  entuzjastów, który interesują się trudną tematyką Holocaustu rywalizuje kilka ośrodków, w tym w Krakowie  Uniwersytet Jagielloński i Akademia Pedagogiczna  oraz w Warszawie Żydowski Instytut Historyczny. Jagiellonka organizuje Letnią Szkołę Wiedzy o Holocauście I i II stopnia, natomiast ŻIH prowadzi seminarium. Po ukończeniu studiów krakowskich, tym roku od 1 do 4 sierpnia byłam uczestnikiem seminarium ŻIH. Na seminarium  spotkali się nauczyciele różnych przedmiotów; historycy, poloniści, angliści a nawet działacze społeczni. Organizatorzy seminarium tak zróżnicowanej grupie zaproponowali tematy dla wielu bardziej zainteresowanych znane ale także szczegółowe – „cymesy” z zakresu badań literackich opartych o wyrafinowane poszukiwania poszczególnych wykładowców.

 

Panel I dotyczył „Archiwum Ringelbluma jako najważniejszego świadectwa Zagłady”. Interesujący, chociaż wtórny  wykład wprowadzający „Okupacja niemiecka na ziemiach polskich a kwestia żydowska – od  zagłady pośredniej w gettach do zagłady bezpośredniej w ośrodkach śmierci” wygłosiła dr Agnieszka Haska.  Dalej Olga Szymańska z Działu Edukacji ŻIH pokazała nauczycielom jak  na co dzień pracuje z uczniami w różnych kategoriach wiekowych, wykorzystując zasoby Archiwum Ringelbluma, następnie dr Urszula Horoszko i Krzysztof Czajka  zaprezentowali zasoby Centralnej Biblioteki Judaistycznej a Aleksandra Bańkowska odniosła się do historii i znaczenia podziemnego archiwum getta warszawskiego.

Emanuel Ringelblum urodził się w 1900 r. w Buczaczu. Studia historyczne a także doktorat z filozofii ukończył na Uniwersytecie Warszawskim. Do 1939 r. jego działalność naukową zwieńczyło 126 pozycji. Oprócz pracy naukowej i zarobkowej (był nauczycielem historii w  warszawskich szkołach średnich) do wybuchu II wojny światowej E. Ringelblum zaangażował się także w działalność społeczną. Pod koniec października 1938 r. kierował akcją pomocy dla 6 tys. żydowskich uchodźców z Niemiec, którzy wyrzuceni z III Rzeszy znaleźli się w obozie przejściowym pod Zbąszyniem. Stworzył  Żydowską Samopomoc Społeczną – ŻSS.
W 1939 r. E. Ringelblum zaczął gromadzić dokumenty na temat sytuacji Żydów w okupowanej Polsce. W ten sposób narodziła się idea stworzenia podziemnego archiwum getta warszawskiego. Ze względów konspiracyjnych organizacja ta przyjęła nazwę Oneg Szabat (Radość szabasu/soboty). Początkowo Oneg Szabat koncentrowało się na zbieraniu materiałów świadczących o życiu w getcie od pism oficjalnych, zdjęć, grafik, ulotek, obrazów, po papierki po cukierkach. Z czasem Oneg Szabat przekształciło się w prężny ośrodek badawczy, którego celem było dokumentowanie:  położenia dzieci i młodzieży, sytuacji kobiet, roli Judenratu i żydowskiej policji, zjawisku głodu i korupcji, demoralizacji czy stosunków niemiecko – żydowskich i polsko – żydowskich w czasie II wojny światowej. Pod szyldem legalnie działającej ŻSS opracowano ankiety, przeprowadzono wywiady, gromadzono dzienniki i pamiętniki. Podczas prac badawczych współpracownicy Oneg Szabat dbali o obiektywizm i możliwie pełną analizę badanych zjawisk a sam Ringelbum prowadził w jidysz osobiste notatki, szkice i eseje jako swoistą kronikę życia getta warszawskiego. Od 1942 r. w archiwum  gromadzono informacje na temat masowej zagłady Żydów prowadzonej przez Niemców w okupowanej Polsce a tworzone Raporty i Biuletyny na temat zbrodni niemieckich docierały do rządu polskiego na obczyźnie i innych członków koalicji antyhitlerowskiej. W związku ze zbliżającą się likwidacją getta członkowie Oneg Szabat podjęli decyzje o ukryciu archiwum. Zawartość była pakowana w metalowych skrzynkach i bańkach po mleku a następnie zakopywana. Po wojnie udało się odnaleźć dwie z trzech części zbiorów, które są obecnie przechowywane w ŻIH  i częściowo udostępnione on line. W 1999 r. UNESCO umieściło Archiwum Ringelbluma na liście „Pamięć świata”, obejmującej najcenniejsze zabytki światowego piśmiennictwa.

Dnia 7 marca 1944 schron , w którym ukrywał się Ringelblum wraz z żoną - Judytą, synem - Urielem  i grupą ponad 30 Żydów, został odkryty przez Gestapo.  Trzy dni później ukrywający się Żydzi wraz ze swoimi opiekunami Mieczysławem Wolskim i Januszem Wysockim zostali rozstrzelani w ruinach warszawskiego getta.

Pracowity panel I zakończyło spotkanie z Janem Jagielskim, który świetnie zna lokalne dziedzictwo Żydów polskich w zbiorach Działu Dokumentacji ŻIH. Pan Jagielski opracował informacje zebrane w ŻIH,  związane z poszczególnymi miejscowościami uczestników seminarium. Zwiedzanie Polin – Muzeum Historii Żydów Polskich to finał pierwszego dnia warszawskiego seminarium.

W rocznicę powstania w Treblince II panel – „Pamięć o zamordowanym narodzie” zorganizowano na terenie byłego obozu zagłady.

Powstanie w Treblince wybuchło w poniedziałek  2 sierpnia 1943 r. Przed godziną 16.00 z wartowni, dzięki dorobionemu kluczowi, wyniesiono broń, amunicję i granaty. Więźniowie nie zrealizowali pierwotnego planu i wywiązała się chaotyczna strzelanina, która trwała 30 minut. Podpalono część zabudowań i wysadzono zbiornik z benzyną, niestety nie udało się wysadzić komór gazowych. Największy atak przeprowadzono na bramę główną. W dniu wybuchu powstania w obozie przebywało 840 więźniów  z czego 105 psychicznie i fizycznie wycieńczonych nie wzięło udziału w zrywie. Około 200 więźniom udało się wydostać z obozu i ujść obławie. Z tej liczby końca wojny doczekało 100 osób. Pierwsze zebranie byłych więźniów Treblinki odbyło się 21 stycznia 1945 r. z inicjatywy Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej, w drugim spotkaniu  15 lipca 1945 r. uczestniczyło 18 osób. Po powstaniu Niemcy zaczęli systematyczną likwidację obozu i próbowali zacierać ślady swoich zbrodni. Według danych zawartych w telegramie ze stycznia 1943 r. do Adolfa Eichmanna przez Hermanna Hofle łączna ilość zamordowanych w obozie na dzień 31 grudnia 1942 wynosiła 713 555. Raul Hilberg podaje liczbę ofiar w Treblince jako 750 tys. , Czesław Madajczyk 800 tys., podczas tegorocznych obchodów powstania wymieniono 912 tys. zabitych.

W uroczystości z 2 sierpnia 2016 r. poświęconej pamięci ofiar brali udział: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, pracownicy ŻIH z prof. Pawłem Śpiewakiem na czele. Zabrakło zmarłego w lutym 2016 r. Samuela Wilenberga uczestnika buntu w Treblince. Świadectwo dotyczące pamięci o wydarzeniach w Treblince, podczas uroczystości, przedstawiła Ada Wilenberg, żona Samuela, także uratowana z Holocaustu.

Po uroczystościach uczestnicy seminarium obejrzeli film dokumentalny na temat obozu i wysłuchali wykładu  prof. Andrzeja Żbikowskiego.
Panel III – „Zagłada a świadectwa literackie” obejmował m.in. bardzo interesującą wycieczkę śladami getta na Muranowie, opartą o dzienniki Emanuela Ringelbluma i pamiętniki m.in. Adama Czerniakowa prezesa Judenratu, który 22 lipca 1942 r. w dniu rozpoczęcia wielkiej akcji likwidacyjnej odmówił podpisania obwieszczenia o przymusowym wysiedleniu Żydów z Warszawy i następnego dnia popełnił samobójstwo zażywając cyjanek potasu w swoim gabinecie przy ul. Grzybowskiej 26/28. Na stole znaleziono krótki list do żony: „Żądają ode mnie bym własnymi rękami zabijał dzieci mojego narodu. Nie pozostaje mi nic innego jak umrzeć”. Podczas wycieczki oglądaliśmy m.in. murale poświęcone Markowi Edelmanowi, Jerzemu Jurandotowi i Stefanii Grodzieńskiej, miejsce po słynnej kładce przy ulicy Chłodnej łączącej tzw. duże i małe getto, gmach sądów gdzie najczęściej urządzano ucieczki na stronę aryjską itd. Pamięć o granicach getta we współczesnej  przestrzeni miejskiej stolicy utrwalono  w 2008 r. za pomocą 22 tablic pamiątkowych, betonowych płyt w najdalej wysuniętych punktach na granicach żydowskiej dzielnicy zamkniętej. Idei przywracania pamięci o losie polskich Żydów w tkance Warszawy służy także dom Edgara Kereta umieszczony w 152 centymetrowej szczelinie między kamienicami przy ulicy Żelaznej i Chłodnej. Instalacja wewnątrz posiada trzy poziomy i jest zaprojektowana jako pracowania dla izraelskiego pisarza. Ojciec E. Kereta ukrywał się przez wiele miesięcy w bardzo ciasnym pomieszczeniu, gdzie można było tylko siedzieć. Gdy został wydobyty spod ziemi, nie mógł chodzić i miał zaniki mięśniowe.

W drugiej części panelu uczestnicy seminarium wysłuchali wykładów: Katarzyny Wieczorek – „Zagłada w literaturze polskiej”, dr Bożeny Keff „Wyparcie i amnezja czyli literatura holocaustowa lat powojennych: proza Adolfa Rudnickiego, Kazimierza Brandysa, Henryka Grynberga” oraz dr Agnieszki Żółkiewskiej – „Literatura getta na przykładzie sztuki teatralnej „Miłość szuka mieszkania” oraz poezji Władysława Szlengla.”

Jerzy Jurandot (1911 -1979) to znany poeta, dramaturg, satyryk i autor tekstów piosenek, mąż Stefanii Grodzieńskiej. W getcie warszawskim był dyrektorem teatrów: Melody Palace i  Femina, który przeżył  zagładę ukrywając się od 1942 r. po aryjskiej stronie. Premiera sztuki „Miłość szuka mieszkania” odbyła się w Feminie 12 stycznia 1942 r. Sama sztuka to typowa farsa opisująca sytuację w getcie, kiedy dwie młode pary zostają zakwaterowane w tym samym pokoju. Aluzje do głodu i ciasnoty panującej w getcie są  i były dla widzów oczywiste.  Do dziś ten spektakl wywołuje wiele wzruszeń, ponieważ 19 września 2014 r., w zamykanym wtedy kinie Femina, odbyła się premiera sztuki Jerzego Jurandota zrealizowana przez  Teatr Ekipa, którą  można obejrzeć także on line. 
Dr Agnieszka Żółkiewska znawczyni literackiej spuścizny z archiwum E. Ringelbluma  zaprezentowała, uczestnikom seminarium, niepublikowane dotąd wiersze wybitnego poety Władysława Szlengla (1912-1943). Niektóre teksty, zniszczone w czasie przechowywania, nie są dziś w pełni do odtworzenia, ale mimo to ich rozpaczliwa wymowa nie straciła nic ze swojego pierwotnego przesłania. Niektórzy poloniści  wykorzystują w nauczaniu inne, bardziej znane, wstrząsające wiersze W. Szlengla tj. nagodzone w konkursie poetyckim, podczas wojny „Rzeczy” lub „Kartkę z dziennika „akcji.”   Wyjątkowa historia wiesza „Rzeczy” sprawia, że lekcje nie tylko języka polskiego ale i historii na temat zagłady mogą przebiegać niekonwencjonalnie. W styczniu 1943 r. rozpoczęto wydawanie   podziemnego czasopisma literackiego „Kultura jutra” pod redakcją Jerzego Brauna. W pierwszym numerze ogłoszono konkurs na utwór o Warszawie. Termin nadsyłania utworów wyznaczono na Wielkanoc 25 kwietnia 1943 (powstanie w getcie od 19 kwietnia do 16 maja 1943). W konkursie uczestniczył nieznany redakcji poeta, a jego wiersz rzuciła na ulicę młoda Żydówka prowadzona w konwoju między kwartałami płonącego getta. Wśród innych nagrodzonych utworów znalazły się wtedy wiersze Jerzego Zagórskiego i Tadeusza Gajcego. Wiersze opublikowano w „Kulturze jutra” nr 6/7 czerwiec /lipiec1943, kiedy Władysław Szlengel już nie żył, ponieważ w czasie powstania w getcie ukrywał się w bunkrze Szymona Kaca  przy ulicy Świętojerskiej i po wykryciu schronienia został rozstrzelany wraz z żoną 8 maja 1943. Wiersz znajdował się jako jeden z wielu w Archiwum Ringelbluma.

Ostatni panel IV –„Zagłada w przedstawieniach filmowych” obejmował m.in. projekcję  dokumentu Yael Hersonski z 2010 r. „Niedokończony film”. Dokument  Hersonskiej opowiada o powstawaniu nazistowskiego filmu propagandowego z 1942 r. Niemiecki materiał filmowy jest w nim porównywany z dziennikami Adama Czerniakowa, raportami niemieckiego komisarza do spraw dzielnicy żydowskiej - Heinza Auerswalda, przesłuchaniem jednego z kamerzystów - Willego Wista  oraz  relacjami świadków. Film wywołuje wstrząs, wśród uczestników seminarium nie było jednoznacznych opinii o tym czy można go pokazywać  już na etapie edukacji gimnazjalnej. Do filmu odniósł się także dr Bartosz Kwieciński w wykładzie „Filmy fabularne o Holocauście a prawda historyczna”. Kolejną, merytorycznie zwartą i ciekawą, odnoszącą się także do semantyki i określenia „polskie obozy koncentracyjne” prelekcję pt. „Różnice w polskim i amerykańskim spojrzeniu na edukację o Zagładzie” wygłosiła dr Bożena Karwowska. Całe seminarium zamknęła dyskusja uczestników z  członkinią Forum Dialogu Między Narodami – Zuzanną Radzik oraz nauczycielem i wykładowcą dydaktyki na UW - Aleksandrem Pawlickim.

Warto przyszłe, być może upalne lato spędzić na seminarium organizowanym przez Żydowski Instytut Historyczny.

Załącznik
Władysław Szlengel
Kartka z dziennika "akcji"

Dziś widziałem Janusza Korczaka
Jak szedł z dziećmi w ostatnim pochodzie,
A dzieci były czyściutko ubrane,
Jak na spacerze w ogrodzie.
Nosiły czyste fartuszki świąteczne,
Które dzisiaj już można dobrudzić,
Piątkami Dom Sierot szedł miastem,
Knieja tropionych ludzi.
Miasto miało twarz przerażoną,
Masyw dziwnie odarty i goły,
Patrzyły w ulice puste okna,
Jak martwe oczodoły.
Czasem krzyk jak ptak zabłąkany
Był dzwonem śmierci bez racji,
Apatyczni jeździli rikszami
Panowie sytuacji.
Czasem tupot i szurgot i cisza,
Ktoś w przelocie rozmowę miał spieszną,
Przerażony i niemy w modlitwie
Stał kościół ulicy Leszno.
A tu dzieci piątkami – spokojnie,
Nikt nikogo nie ciągnął z szeregu,
To sieroty – nikt stawek nie wtykał
W dłonie granatowych kolegów.
Interwencji na placu nie było,
Nikt Szterlingowi w ucho nie dyszał,
Nikt zegarków w rodzinie nie zbierał
Dla spijaczonego Łotysza.
Janusz Korczak szedł prosto na przedzie
Z gołą głową – z oczami bez lęku,
Za kieszeń trzymało go dziecko,
Dwoje małych sam trzymał na ręku.
Ktoś doleciał – papier miał w dłoni,
Cos tłumaczył i wrzeszczał nerwowo,
– Pan może wrócić... jest kartka od Brandta,
Korczak niemo potrząsnął głową.
Nawet wcale im nie tłumaczył,
Tym, co przyszli z laską niemiecką,
Jakże włożyć w te głowy bezduszne,
Co znaczy samo zostawić dziecko...
Tyle lat... w tej wędrówce upartej,
By w dłoń dziecka kule dać słońca,
Jakże teraz zostawić strwożone,
Pójdzie z nimi... dalej... do końca...
Potem myślał o królu Maciusiu,
że mu los tej przygody poskąpił.
Król Maciuś na wyspie wśród dzikich
Też inaczej by nie postąpił.
Dzieci właśnie szły do wagonów
Jak na wycieczkę podmiejska w Lagbomer,
A ten mały z tą miną zuchwalą,
Czuł się dzisiaj zupełnie jak Szomer.
Pomyślałem w tej chwili zwyczajnej,
Dla Europy nic przecież niewartej,
że on dla nas w historie w tej chwili
Najpiękniejszą wpisuje kartę.
Że w tej wojnie żydowskiej, haniebnej,
W bezmiarze hańby, w tumulcie bez rady,
W tej walce o życie za wszystko,
W tym odmęcie przekupstwa i zdrady,
Na tym froncie, gdzie śmierć nie osławia,
W tym koszmarnym tańcu wśród nocy,
Był jedynym dumnym żołnierzem –
Janusz Korczak opiekun sieroty.
Czy słyszycie sąsiedzi zza murka,
Co na śmierć naszą patrzycie przez kratę?
Janusz Korczak umarł, abyśmy
Mieli także swe Westerplatte.

Instytucje, z którymi współpracujemy

partner partner partner partner partner partner partner partnerErasmus+EPALE